|
Noc poślubna, pierwsza wspólna noc, wielkie wydarzenie, przypieczętowanie początku wspólnego życia. Moment wyczekiwany przez całe wesele. Niestety nierzadko nie po to aby oddać się namiętności, ale aby... odpocząć po trudach przygotowań i wesela.
Mimo, że już dawno przestała panować tradycja zachowania wstrzemięźliwości do nocy poślubnej, to pozostała ona nocą wyjątkową. Co więc zrobić, żeby tak właśnie byłą zapamiętana? Przede wszystkim miejsce - w większości przypadków lokale weselne oferują apartament na noc poślubną dla Państwa Młodych. I nawet, jeżeli wolelibyście jak najszybciej wrócić do domu, skorzystajcie z niego. Bo tu pozostaniecie naprawdę sami - ze sobą i dla siebie. A jak wrócicie do domu, to zamiast przeżywać wspólnie tę noc (czy raczej poranek) zaczniecie porządkować prezenty, układać ubrania, chować pozostałe jedzenie do lodówki i czar najważniejszej nocy w życiu diabli wezmą.
Więc zostańcie w przeznaczonym dla Was apartamencie, zadbajcie wcześniej (choć powinien o to zadbać właściciel obiektu) o świece, kadzidełka, albo inne pachnidło, butelkę dobrego wina, łagodną muzykę i skorzystajcie z tej, pierwszej od poprzedniego poranka, chwili tylko dla Was. Na pewno będziecie zmęczeni. Ale nie padajcie do łóżka od razu, tylko weźcie kąpiel. Najlepiej wspólną. to doskonale odpręża, regeneruje siły i pobudza zmysły. Użyjcie zapachowych olejków. I najważniejsze - nie spieszcie się. Taka kąpiel nie tylko Was zrelaksuje i zmyje zmęczenie, ale będzie doskonałym wstępem do tego, co będziecie kontynuować w łóżku. No właśnie - łóżko. Co będziecie w nim robić zależy wyłącznie od Waszych preferencji i fantazji. Jednak cokolwiek by to nie było, wejdźcie do łóżka w odpowiedniej bieliźnie. Co prawda Pan Młody nie ma tu wielu możliwości, za to Pani Młoda dobierając odpowiednio seksowną bieliznę pobudzi do działania nawet najbardziej zmęczonego Młodego! A jak już wstaniecie po upojnej nocy to broń Boże, nie zrywajcie się od razu i nie pędźcie do domu, rodziców, gości, czy na poprawiny. To Wasza noc i Wy decydujcie jak ją przeżyjecie. Nawet jak się spóźnicie na poprawiny to nikt nie będzie miał Wam tego za złe. Prędzej Wam będą zazdrościć. |